Sekcja 7.3 Państwa podejrzewane o posiadanie broni jądrowej
Nuclear Weapons Frequently Asked Questions
Wersja 2.20: 9 sierpnia 2001
Ten artykuł jest dziełem pochodnym (tłumaczeniem na język polski wzbogaconym o szereg dodatkowych materiałów z polskich uczelni technicznych) znakomitego Nuclear Weapons FAQ autorstwa Carey Sublette. Oto pełne zastrzeżenie licencyjne oryginalnej wersji angielskiej:
COPYRIGHT CAREY SUBLETTE
This material may be excerpted, quoted, or distributed freely provided that attribution to the author (Carey Sublette) and document name (Nuclear Weapons Frequently Asked Questions or NWFAQ) is clearly preserved. I would prefer that the user also include the URL of the source.
Only authorized host sites may make this document publicly available on the Internet through the World Wide Web, anonymous FTP, or other means.
Unauthorized host sites are expressly forbidden. This restriction is placed to allow me to maintain version control.
The only authorized host site for the NWFAQ in English is the Nuclear Weapons Archive:
http://nuclearweaponsarchive.org
7.3 Państwa podejrzewane o posiadanie broni jądrowej
Autor źródła zauważa już na wstępie, że klasyfikacja Izraela jako państwa jedynie „podejrzewanego” jest w praktyce dyskusyjna. Izrael nie przyznaje oficjalnie, że posiada arsenał jądrowy, nie potwierdza też, że zbudował broń lub nawet że prowadził program wojskowy. Jednocześnie istnieje bardzo dużo przesłanek wskazujących, że państwo to dysponuje rzeczywistą zdolnością do użycia broni jądrowej: ujawnienia Mordechaja Vanunu z 1986, nieoficjalne wypowiedzi Szimona Peresa, zdjęcia satelitarne analizowane przez specjalistów i rozpoznawalna infrastruktura.
Mimo to, dopóki Izrael nie ogłosi formalnie posiadania realnego zapasu głowic, autor pozostawia go w tej sekcji, obok Iranu, Korei Północnej i Libii.
7.3.1 Izrael
Zaangażowanie Izraela w technologię jądrową sięga samego początku istnienia państwa w 1948. Do Palestyny przybyło wtedy wielu dobrze wykształconych naukowców, w tym Ernst David Bergmann, późniejszy dyrektor izraelskiej komisji energii atomowej i jedna z kluczowych postaci programu wojskowego. Już do 1949 roku Weizmann Institute of Science aktywnie wspierał badania jądrowe, a Bergmann kierował tam działem chemii.
Szczególnie ważne okazały się związki z Francją. Francis Perrin, francuski fizyk i komisarz ds. energii atomowej, odwiedził instytut Weizmanna i wkrótce izraelscy naukowcy zostali zaproszeni do pracy w Saclay. W pierwszej połowie lat pięćdziesiątych francuski i izraelski rozwój technologii jądrowej był ściśle powiązany. Izraelczycy uczestniczyli nawet w pracach związanych z francuskim reaktorem produkcyjnym G-1 i zakładem przerobu UP1 w Marcoule.
Geneza programu Dimona
W latach pięćdziesiątych Francja była głównym dostawcą uzbrojenia dla Izraela. Oba państwa zbliżyły się do siebie politycznie również dlatego, że Izrael dostarczał Francji cennych informacji wywiadowczych z Afryki Północnej. Kulminacją tej współpracy był wspólny plan operacji przeciwko Egiptowi podczas kryzysu sueskiego w 1956.
To właśnie kryzys sueski stał się, według autora, momentem przełomowym dla izraelskiego programu broni jądrowej. Sześć tygodni przed operacją Izrael zwrócił się do Francji o pomoc w budowie reaktora, a po politycznej katastrofie całej akcji i groźbach radzieckich wobec Izraela motywacja do uzyskania własnego odstraszania jeszcze wzrosła. 7 listopada 1956 miało dojść do tajnego spotkania Goldy Meir, Szimona Peresa oraz francuskich ministrów, podczas którego pierwotny projekt pomocy przy reaktorze badawczym mógł zostać rozszerzony do wsparcia dla budowy izraelskiego odstraszania jądrowego.
Początkowo pomoc miała dotyczyć reaktora badawczego EL-3 o mocy 18 MW(th) oraz technologii separacji plutonu. Formalnie parametry podniesiono do 24 MW, lecz dokumentacja techniczna miała od początku przewidywać możliwość pracy przy mocy nawet trzykrotnie większej, a zakład separacji plutonu również projektowano z większym potencjałem niż deklarowano publicznie.
Dimona i ukrywanie celu programu
Reaktor zbudowano potajemnie pod Dimoną na pustyni Negew, niedaleko Beer Szewy. W realizację projektu zaangażowano wielu francuskich inżynierów i te same firmy, które pracowały wcześniej przy Marcoule, w tym SGN. Ciężką wodę kupiono od Norwegii, która sprzedała Izraelowi 20 ton w 1959, zastrzegając sobie prawo inspekcji pokojowego wykorzystania materiału przez 32 lata. W praktyce dopuszczono ją do kontroli tylko raz, w kwietniu 1961, przed załadowaniem ciężkiej wody do zbiornika reaktora.
Izrael używał rozmaitych przykrywek, aby zmylić obserwatorów. Kompleks określano m.in. jako zakład manganu. Mimo to amerykański wywiad zorientował się w projekcie jeszcze przed końcem 1958, dzięki zdjęciom z samolotów U-2, i szybko uznał teren za prawdopodobny kompleks reaktorowy.
W 1960 roku Francja, już pod rządami de Gaulle'a, próbowała wycofać się z całej umowy. Po negocjacjach zawarto jednak porozumienie pozwalające dokończyć reaktor, jeśli Izrael publicznie ogłosi jego istnienie i zadeklaruje pokojowy charakter programu. 2 grudnia 1960 Departament Stanu USA sam ogłosił, że Izrael posiada tajną instalację jądrową, a 21 grudnia Ben Gurion przyznał, że kraj buduje reaktor 24 MW „dla celów pokojowych”.
Inspekcje i ocena rzeczywistej skali programu
W kolejnych latach stosunki USA i Izraela były napięte. Izrael zgodził się na ograniczone wizyty amerykańskich zespołów, ale nie na pełne inspekcje międzynarodowe. Kontrole prowadzone od 1962 do 1969 oglądały zasadniczo tylko naziemne części budynków. Podziemne kondygnacje były ukrywane, ściany zamurowywane na czas wizyt, a pomieszczenia sterownicze aranżowane tak, by sprawiały wrażenie niewinnego obiektu badawczego.
Źródło ocenia, że najbardziej życzliwa interpretacja zachowania Izraela byłaby taka, iż państwo to od początku chciało zachować techniczną zdolność do szybkiego zbudowania broni, a mniej życzliwa, że praktyczny program wojskowy istniał niemal od samego początku. Z późniejszych ujawnień wynika, że skala kompleksu w Dimonie była znacznie większa, niż długo przypuszczano na Zachodzie.
Vanunu i ujawnienie programu
Punktem zwrotnym była sprawa Mordechaja Vanunu, technika zatrudnionego w Dimonie, który w 1986 przekazał brytyjskiej prasie fotografie i szczegółowe informacje o podziemnym zakładzie. Materiał opublikowany przez The Sunday Times sugerował, że Izrael posiada rozwiniętą infrastrukturę przerobu plutonu oraz produkcji komponentów jądrowych, a więc nie tylko zdolność laboratoryjną, ale rzeczywisty przemysłowy program zbrojeniowy.
Na podstawie tych informacji i innych analiz źródło uznaje, że Izrael najprawdopodobniej dysponuje zarówno bombami lotniczymi, jak i głowicami do pocisków rakietowych.
Nośniki i rozmieszczenie
Szczególną uwagę autor poświęca pociskom Jericho-1 i Jericho-2. Są to dwustopniowe rakiety na paliwo stałe. Jericho-1 miał około 10 m długości i masę 4500 kg, a Jericho-2 około 12 m długości przy masie startowej około 6500 kg. Jericho-1 rozwijano z pomocą francuską, natomiast Jericho-2 był już konstrukcją rodzimą. Testy rozpoczęto w 1986, a dwa pierwsze loty miały zasięg 465 km i 820 km. Cywilny nośnik kosmiczny Shavit korzystał z tych samych dwóch pierwszych stopni co Jericho-2.
Pociski rozmieszczono w rejonie Kfar Zachariah i Sderot Micha, w pagórkach Judei na zachód od Jerozolimy. Analiza zdjęć satelitarnych sugerowała obecność mobilnych wyrzutni TEL, schronów wykutych w wapiennych wzgórzach oraz przygotowanych stanowisk startowych. W pobliżu znajdowała się także baza Tel Nof. Z centralnego Izraela Jericho-1 mógł razić Damaszek, Aleppo czy Kair, a Jericho-2 obejmował zasięgiem całą Syrię i Irak, a także Teheran czy Bengazi.
Źródło wspomina również o grupie 21 bunkrów interpretowanych jako magazyny bomb jądrowych grawitacyjnych. Izrael utrzymywał przy tym oficjalną politykę, że „nie będzie pierwszym państwem, które wprowadzi broń jądrową na Bliski Wschód”. W praktyce oznaczało to strategię celowej dwuznaczności: oczywista zdolność odstraszania bez formalnego przyznania się do jej posiadania.
7.3.2 Iran
Iran jest przedstawiony jako państwo aktywnie rozwijające program energetyki jądrowej, a według amerykańskiego wywiadu także dążące do zbudowania broni. Źródło podkreśla, że przez wiele lat gromadziły się doniesienia o irańskich próbach pozyskania materiałów, maszyn i technologii o podwójnym zastosowaniu poza nadzorem NPT.
W raporcie przedstawionym Kongresowi 9 lutego 1999 CIA Nonproliferation Center określiło Iran jako być może najbardziej agresywne państwo rozwijające zdolności związane z bronią masowego rażenia. Według tej oceny Teheran dążył równolegle do stworzenia własnych rakiet, potencjału nuklearnego, programu biologicznego oraz rozbudowy dużego arsenału broni chemicznej.
Jednocześnie autor podkreśla, że Iran nie został wówczas formalnie oskarżony o naruszenie NPT. Obawy wynikały raczej z charakterystycznego wzorca zakupów i poszukiwania komponentów związanych z pierwszymi generacjami wirówek gazowych: stali maraging, bardzo wytrzymałych stopów aluminium, maszyn sterowanych numerycznie i innych elementów przydatnych do wzbogacania uranu.
Niepokojące sygnały zakupowe
W 1996 wiceminister ds. atomowych Reza Amrollahi odwiedził południowoafrykański Pelindaba i według doniesień zażądał długiej listy elementów istotnych dla produkcji broni. Wcześniej Iran próbował kupić setki ton południowoafrykańskiego koncentratu uranowego. Pojawiały się też informacje o próbie nabycia materiału jakości wojskowej z zakładu Ulba w Kazachstanie.
Źródło przypomina operację Sapphire, podczas której USA wywiozły z Kazachstanu około 600 kg HEU, wcześniej przez pewien czas słabo zabezpieczonego. Autor zaznacza, że popularne opowieści o rzekomym przejęciu przez Iran dwóch gotowych bomb z posowieckich zapasów zostały zdyskredytowane, ale równocześnie przywołuje inne, niezweryfikowane relacje o możliwym pozyskaniu komponentów i pomocy ekspertów z Rosji oraz RPA.
Najbardziej sensacyjne twierdzenia pojawiły się 9 kwietnia 1998, gdy Jerusalem Post opisał rzekome irańskie dokumenty wskazujące, że Teheran dostał kilka głowic z jednego z byłych republik radzieckich, a rosyjscy specjaliści mieli pomagać przy ich utrzymaniu. Źródło przytacza te oskarżenia, ale nie traktuje ich jako w pełni potwierdzonych.
Stan programu według źródła
Końcowa ocena autora jest ostrożna: irański program broni jądrowej wydawał się wówczas nadal bardzo wstępny. Iranowi miało brakować zarówno podstawowych technologii, jak i materiałów potrzebnych do uruchomienia kompletnego programu rozwojowego. Nie oznaczało to braku motywacji. Autor wylicza kilka powodów, dla których Teheran mógł chcieć wejść w posiadanie odstraszania jądrowego:
- pamięć o irackiej agresji i wojnie iracko-irańskiej,
- bliskość izraelskiego potencjału nuklearnego,
- sąsiedztwo Pakistanu i Indii po ich testach jądrowych.
Program rakietowy
Tak jak inne państwa z tej sekcji, Iran aktywnie rozwijał rakiety balistyczne. W lipcu 1998 przetestowano Shehab-3 o zasięgu około 1300 km. Mimo oficjalnych deklaracji o pełnej samodzielności konstrukcji, źródło uznaje go za system oparty na północnokoreańskim No-Dongu. Taki zasięg pozwalał razić Izrael, Arabię Saudyjską, dużą część Turcji i część terytorium Rosji.
Równolegle rozwijano Shehab-4, system o zasięgu powyżej 2000 km, który według zachodnich ocen miał korzystać z technologii rosyjskiej i nawiązywać do dawnego radzieckiego pocisku SS-4. Oficjalnie przedstawiano go jako przyszłą rakietę nośną dla satelitów, ale źródło odnosi się do tego sceptycznie i wskazuje, że jego parametry bardziej odpowiadają pociskowi balistycznemu zdolnemu sięgać dużej części Europy.
7.3.3 Korea Północna
W tej części źródło opisuje Koreę Północną jako państwo, które weszło na drogę rozwoju broni jądrowej już około 1980 roku, rozpoczynając budowę małego reaktora grafitowego na naturalny uran w Yongbyon, około 100 km na północ od Pjongjangu. Projekt ujawniono wywiadowczo w 1984, a sam reaktor ruszył w 1986. Był to układ podobny do brytyjskich reaktorów MAGNOX: moderator grafitowy, paliwo uranowe w koszulkach aluminiowo-magnezowych i chłodzenie CO2, czyli konfiguracja bardzo dogodna do produkcji plutonu jakości wojskowej.
W chwili sporządzania tekstu w Yongbyon budowano także większy reaktor około 50 MW, a w Taechon następne jednostki o mocach rzędu 200 MW i nawet 600-800 MW. Największa z nich mogła potencjalnie wytwarzać od 180 do 230 kg plutonu rocznie, co odpowiadałoby materiałowi na 30-40 ładunków. Autor zaznacza, że takie obiekty mogły być przedstawiane jako energetyczne, ale miały oczywiste znaczenie dual-use.
Zakład separacji i pierwsze oznaki produkcji plutonu
Na początku lat osiemdziesiątych w Yongbyon zbudowano duży, tajny zakład separacji plutonu, zdolny do przerabiania paliwa ze wszystkich tych reaktorów. Jego istnienie ujawniono w 1989. Dodatkowo już w latach siedemdziesiątych, przy pomocy radzieckiej, w Pjongjangu działało małe laboratorium radiochemiczne, w którym oddzielono niewielkie ilości plutonu ze zużytego paliwa dostarczonego przez ZSRR.
Pod naciskiem Moskwy Korea Północna przystąpiła do NPT 12 grudnia 1985 i zgłosiła IAEA istnienie Yongbyon. 5 kwietnia 1992 złożyła pierwszą deklarację materiałów jądrowych. W czasie późniejszej inspekcji przyznała, że w marcu 1990 oddzieliła 100 g plutonu. Analiza próbek pokazała jednak, że w rzeczywistości oddzielono go więcej, niż zadeklarowano.
Z badania składu izotopowego próbek IAEA wywnioskowała, że w rdzeniu reaktora w momencie wyjęcia paliwa mogło znajdować się około 16 kg plutonu, a zatem reaktor musiał pracować znaczącą część czasu od pierwszego załadowania. Żądania kolejnych inspekcji doprowadziły Pjongjang do ogłoszenia zamiaru wyjścia z NPT 12 marca 1993.
Kryzys lat 1993-1994
Korea Północna ostatecznie nie sfinalizowała wtedy wyjścia z traktatu, ale przez następny rok trwał ostry kryzys. 8 kwietnia 1994 reaktor wyłączono w celu przezbrojenia, a 12 maja 1994 rozpoczęto wyładunek 50 ton wypalonego paliwa. Gdyby wcześniejszy tryb eksploatacji rzeczywiście odpowiadał północnokoreańskim deklaracjom, paliwo to mogło zawierać około 32 kg plutonu wojskowego, choć autor uznaje 25 kg za liczbę bardziej prawdopodobną. Podaje też zakres 17-33 kg, a przy skrajnie optymistycznych założeniach nawet 53 kg.
Według CIA Korea Północna mogła wcześniej wyładować do połowy rdzenia podczas postoju w 1989, co dawałoby od 7 do 14 kg plutonu, a więc materiał na 1-2 bomby. To paliwo mogło zostać już przerobione.
Układ z 1994 roku
Gwałtownie pogarszająca się sytuacja gospodarcza i dyplomatyczna skłoniła Pjongjang do częściowego ustępstwa. W 1994 po misji Jimmy'ego Cartera Korea Północna zgodziła się zawiesić program w zamian za wart 4,5 miliarda dolarów pakiet pomocy i budowę dwóch lekkowodnych reaktorów energetycznych po 1000 MWe każdy. Finansowanie miała w dużej mierze zapewnić Japonia, a same reaktory miała zbudować Korea Południowa.
Układ wymagał zatrzymania prac przy reaktorach grafitowych i zakładzie separacji, pozostawienia wypalonego paliwa pod nadzorem oraz późniejszego demontażu północnokoreańskich reaktorów krajowych. Autor podkreśla, że porozumienie pozostawało napięte i niepewne, ale do czasu sporządzenia tekstu Korea Północna nie wznowiła jawnie programu.
7.3.4 Libia
Libia jest opisana jako przypadek państwa, które mimo podpisania NPT w 1975 otwarcie deklarowało chęć wejścia w posiadanie broni jądrowej, ale miało niewiele widocznych sukcesów. Autor uważa, że bardziej prawdopodobne było poszukiwanie gotowej broni lub bezpośredniego zakupu technologii niż rozwijanie pełnego, samodzielnego programu.
Przywołano tu relację z Jane's Defense Review z września 1997, według której libijski wysoki urzędnik miał twierdzić, że kraj oferował Chinom i Indiom po 15 miliardów dolarów za pojedynczą bombę atomową. Źródło nie traktuje tego jako dowodu postępu technicznego, lecz raczej jako ilustrację desperacji i ambicji reżimu Kaddafiego.
Jedyną wyraźnie wskazaną infrastrukturą jądrową był badawczy reaktor 10 MW(th) w centrum Tajoura, dostarczony przez ZSRR, typu lekkowodnego na wysoko wzbogacony uran i objęty zabezpieczeniami IAEA.
Uwagi końcowe
Sekcja 7.3 ma charakter bardziej analityczny niż część poświęcona państwom jawnie posiadającym broń. Nie chodzi w niej o policzenie głowic czy systemów przenoszenia, ale o ocenę intencji, zaplecza technologicznego, kanałów pozyskiwania materiałów i wiarygodności informacji wywiadowczych.
Najmocniejszym przypadkiem pozostaje tu Izrael, który według logiki źródła zachowuje formalną niejednoznaczność, ale w praktyce należy już do realnych mocarstw jądrowych. Iran i Libia są pokazane raczej jako państwa poszukujące możliwości, natomiast Korea Północna jako przypadek kraju, który rzeczywiście zbliżył się do progu plutonowego i potrafił wykorzystać tę zdolność jako narzędzie polityczne.